piątek, 13 lutego 2026

Miechowice - serce pałacu, które wciąż bije

 Pałac Tiele‑Wincklerów w Miechowicach stoi dziś jak ocalały fragment dawnej opowieści — jak strona wyrwana z księgi, której resztę pochłonął ogień. Ta część, którą widzisz, jest jak serce, które mimo ran wciąż bije. Jej mury pamiętają czasy, gdy ród Tiele‑Wincklerów tchnął w to miejsce bogactwo, kulturę i ambicję, a Miechowice były jednym z najjaśniejszych punktów na mapie śląskiej arystokracji.



Pałac widziany od strony ul. Dzierżonia 

Dlatego ta ocalała część pałacu świeci dziś jak samotna latarnia. Jej okna, rozświetlone na obrazie, wyglądają tak, jakby próbowały przywołać ducha dawnej świetności — bale, rozmowy w salonach, zapach książek z biblioteki, echo kroków na marmurowych schodach. Drzewa wokół, starsze niż niejedno ludzkie pokolenie, zdają się pochylać nad ruiną jak nad przyjacielem, którego nie udało się ochronić.  



W parku pod platanem ......... 

A jednak w tej pozostałości jest coś niezwykle poruszającego. Jakby pałac, choć okaleczony, wciąż chciał opowiadać swoją historię — o rodzie, który budował potęgę Śląska, o wojnie, która nie znała litości, i o pamięci, która mimo wszystko trwa. To nie jest tylko fragment budowli. To świadectwo. Cichy pomnik tego, co było, i tego, co przetrwało wbrew wszystkiemu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz