Ćwierć wieku po zamknięciu kopalni Miechowice krajobraz tej części Bytomia wciąż nosi blizny po górniczej epoce. Z dawnego, tętniącego życiem zakładu zostały już tylko dwa samotne strażniki przeszłości: budynek nadszybia szybu Zachodniego i ceglana maszyna wyciągowa z 1910 roku. Resztę zrównano z ziemią, jakby ktoś chciał wymazać pamięć o miejscu, które przez dekady budowało tożsamość dzielnicy.
Choć oba obiekty wpisano do rejestru zabytków, ich los wcale nie jest pewny. Maszyna wyciągowa — ostatnia murowana pamiątka po kopalni — od lat stoi w rękach prywatnego właściciela, który nie kiwnął palcem, by ją zabezpieczyć. Cegły pękają, dach zarasta drzewami, a czas robi swoje.
Budynek nadszybia
Miasto, choć obiekty stoją przy ulicy Szyb Zachodni i są formalnie chronione, nie reaguje. Drzewa wyrastające z murów rosną jak wyrzut sumienia — pokazują, że ochrona zabytków na papierze to jedno, a realna troska o dziedzictwo to zupełnie inna historia.
Artykuł stawia więc niewygodne pytanie: czy Szyb Zachodni podzieli los reszty kopalnianych zabudowań, czy ktoś wreszcie uzna, że warto ocalić choć te ostatnie cegły, zanim znikną na zawsze?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz