Są takie nazwy miejsc w Miechowicach, które bardziej się kojarzą z wakacjami w ciepłym kraju, a niżeli z dzielnicą przemysłowego dużego miasta - również znanego głownie z przemysłu ciężkiego.
W Miechowicach, gdzie historia bywała ciężka jak węgiel fedrowany pod ziemią, ta nazwa działa jak przeciwwaga: lekka, jasna, jakby ktoś chciał powiedzieć mieszkańcom: „tu zawsze będzie trochę jaśniej” i cieplej. Dlaczego?
Otóż w odróżnieniu od wąskich sąsiednich ulic, które była gęsto zabudowane familokami z czerwonej cegły, na pl. Słonecznym było mniej domów, a na dodatek miejsce to było delikatnie pochylone w kierunku południowym, gdzie padało więcej słońca. Zatem nazwa ma swoje uzasadnienie.
W czasach, gdy Plac Słoneczny miał być miejscem, które kojarzy się dobrze – z ciepłem, z energią, z życiem - z czasem tutaj wybudowano szkołę, który defacto przez dziesięciolecia tętnił życiem stojąc niemal w samym jego sercu. Dzieci wbiegające na lekcje, gwar przerw, akademie, śmiech – to wszystko było jak codzienny wschód słońca.
Dziś szkoły już nie ma, a plac zmienił swoje oblicze i juz raczej nie przypomina budzącego się życia i nadziei. Jednak nazwa pozostała. I może właśnie w tym tkwi jej siła: przypomina o tym, że nawet gdy rzeczy się kończą, miejsca potrafią zachować swój blask. Plac Słoneczny jest więc trochę jak album rodzinny – nie trzeba go otwierać, żeby wiedzieć, że w środku są wspomnienia pełne światła.
Może dlatego mieszkańcy wciąż mówią o nim z czułością. Bo w Miechowicach, gdzie historia bywała burzliwa, Słońce w nazwie to nie tylko metafora. To deklaracja. A może nawet życzenie, żeby w tej części świata zawsze było choć odrobinę jaśniej, ponieważ najbliższa historia tej części rysuje się raczej w ciemnych barwach.
Plac Słoneczny – czy można wyobrazić sobie bardziej pogodny adres?




_ShiftN.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz