piątek, 20 lutego 2026

Miechowice - opowieść o drzwiach, które pamiętają więcej niż my

 Są takie drzwi, które nie potrzebują muzealnej gabloty, by opowiadać historię. Wystarczy na nie spojrzeć, a już wiadomo, że przyszły z innej epoki — z czasów, gdy drewno było ciężkie, farba pachniała olejem, a rzemieślnik podpisywał się pod swoją pracą nie nazwiskiem, lecz starannością. Te właśnie drzwi, z początku XX wieku, stoją dziś jak świadkowie, którzy nie mają komu zdać relacji. Ich wyblakła zieleń nie jest modnym zabiegiem stylizacyjnym, lecz efektem stuletniego dialogu z deszczem, mrozem i ludzką obojętnością. Owalne szybki, kiedyś eleganckie jak monokl dżentelmena, dziś patrzą na świat z lekkim zmęczeniem. A jednak wciąż mają w sobie coś z dawnej dumy — jakby pamiętały czasy, gdy pod tym łukiem przechodzili ludzie w kapeluszach, a nie z telefonami przyklejonymi do dłoni.




Ceglana arkada nad nimi też nie jest przypadkowa. To architektura, która nie bała się ciężaru, bo wiedziała, że solidność jest najlepszą wizytówką. Dziś jej spękania wyglądają jak zmarszczki — nie ukrywają wieku, lecz go podkreślają. Ktoś powie: „zniszczone, zaniedbane, szkoda patrzeć”. A ja myślę, że w tych drzwiach jest więcej prawdy niż w niejednym odrestaurowanym zabytku. One nie udają młodości. One ją pamiętają. I może właśnie dlatego warto się przy nich zatrzymać. Bo w świecie, który wszystko chce wygładzić, odnowić i poprawić, te drzwi przypominają, że czasem najciekawsze jest to, co przetrwało mimo wszystko. I nie widomo jak długo jeszcze bedą cieszyć oczy...


Zabytkowa kamienica przy ul. Franzla 48 


Były sklep mięsny, który zaopatrywał pół starych Miechowic

Bielski Biała - Willa Tugendhatów

Dzisiaj udajemy się nieco dalej na południe od GOP-u, aż do  Bielska (dzisiejsza Bielsko‑Biała).



Bielski Biała - Willa Tugendhatów ul. Żeromskiego 1

Budynek widoczny na powyższej grafice zlokalizowany jest na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i Słowackiego został wzniesiony w 1923 roku przez renomowaną firmę budowlaną „Karol Korn”, kierowaną wówczas przez Feliksa Korna, syna jednego z najważniejszych bielskich architektów przełomu XIX i XX wieku. Obiekt powstał na zlecenie Roberta i Willy’ego Tugendhatów, przedstawicieli znanej żydowskiej rodziny przemysłowców, która odegrała istotną rolę w rozwoju gospodarczym międzywojennego Bielska. Kamienica jest przykładem eleganckiej architektury lat 20. XX wieku i stanowi ważny ślad wielokulturowej historii miasta, w której znaczącą rolę odgrywali żydowscy przedsiębiorcy oraz lokalne elity przemysłowe. Bielsko Biała posiada niesamowite perełki architektury, które mianowały miasto to tytułu ,,Mały Wiedeń", zresztą podobnie jak Bytom. I powiem, że oba miasta posiadają niesamowity klimat i architekturę, chociaż nie wiem dlaczego są nie doceniane...... ?

czwartek, 19 lutego 2026

Bytom - nawet Budynek PZPR ma swoją historię

 Okazały budynek przy ul. Żeromskiego to siedziba dawnego Brackiego Stowarzyszenia Zawodowego (Knappschafts -Berufsgenossenschaft) wybudowany w 1910 roku w stylu modernistycznym według projektu Paula Spillera. Przez lata budynek zmieniał swoich użytkowników, funkcje a wraz z nimi zmieniał się też jego wygląd. 



[Bytom ul Żeromskiego - zdjęcie foto polska] 

Po wojnie był to  gmach PZPR. Pomimo, że od lat stoi pusty, to nie jest tylko budynek – to fragment historii Bytomia. Łączy w sobie ślady epoki industrialnej, niemieckiego modernizmu, powojennej polityki i współczesnych wyzwań związanych z ochroną zabytków. Jego bogato zdobione kamienice są unikatowym świadectwem czasu Bytomia, w którym architektura miała opowiadać historię miasta i jego mieszkańców. Zaś byały gmach PZPR początkowo  wyglądał nieco inaczej  z arkadowymi krużgankami na poziomie parteru i miał trzy kondygnacje nakryte wysokim, stromym dachem. Na przełomie lat 60. i 70. XX w. dach ten rozebrano, dobudowując kolejną kondygnację z wysokimi pionowymi oknami i płaskim dachem. 



Rzeźba gwarka - nie wiadomo  czy ten forma została stworzona od początku budynku, czy też nieco później.....  

Dziś, gdy Bytom stawia na rewitalizację i ochronę dziedzictwa, kamienica przy ul. Żeromskiego zasługuje na uwagę. Jej odnowienie mogłoby przywrócić blask jednemu z najciekawszych obiektów w centrum miasta i ocalić wyjątkowe detale, które przetrwały ponad sto lat. W październiku 2024 r.  pojawiało się światełko w tunelu dla tej budowli. Nowy właściciel miał stworzyć w tym budynku kilkadziesiąt mieszkań. Przedsięwzięcie powinno zakończyć się w 2027 r., ale nic na to nie wskazuje, aby się to udało, ponieważ jak dotąd, budynek dalej niszczeje i nic dalej się z nim nie dzieje. 

środa, 18 lutego 2026

Miechowice - pałac w zimowym świetle

 Pałac Tiele‑Wincklerów w Bytomiu‑Miechowicach powstał w latach 1812–1817 jako klasycystyczna rezydencja Ignacego Domesa. W połowie XIX wieku, po przejęciu majątku przez ród Tiele‑Wincklerów, obiekt został gruntownie przebudowany w stylu angielskiego neogotyku Tudorów. Prace prowadzone w latach 1850–1859 według projektu Maurycego Augusta Nottebohma nadały pałacowi charakterystyczny, zamkowy wygląd z trzema wieżami, w tym najwyższą — „Jaskółczą”.



Widok na oficynę pałacu od strony parku

Rezydencja pozostawała w rękach Tiele‑Wincklerów do 1925 roku. Jej kres nastąpił w styczniu 1945 roku, kiedy Armia Czerwona splądrowała i spaliła pałac. Wypalone mury wysadzono w latach 1954–1955. W 1995 roku zespół pałacowo‑parkowy wpisano do rejestru zabytków województwa śląskiego. Do dziś zachowały się tylko fragmenty pałacu, oficyna oraz zabytkowy park z cennym drzewostanem.

wtorek, 17 lutego 2026

Miechowice - „Wiosny Ludów — kronika zwykłej niezwykłości”

 Są w Miechowicach takie miejsca, które mijamy codziennie, nie zastanawiając się, skąd właściwie się wzięły. Ot, zwykła ulica, kilka domów, trochę zieleni, czasem pies wyprowadzany na spacer. A jednak — gdyby ulica Wiosny Ludów potrafiła mówić, opowiedziałaby historię znacznie bogatszą niż ta, którą widzimy z okna autobusu lub ze spaceru. Ale w tle tej historii pojawia się jeszcze jeden, bardzo śląski akcent — fińskie domki. Dziś dla wielu to tylko ciekawostka architektoniczna, ale po wojnie były symbolem nadziei. Polska, zrujnowana i potrzebująca mieszkań, przyjęła od Finlandii gotowe, drewniane moduły, które można było postawić szybko, tanio i niemal od ręki. Na Śląsku, gdzie tysiące ludzi pracowało w kopalniach i hutach, takie domki były jak prezent z nieba: ciepłe, przytulne, pachnące świeżym drewnem. W Miechowicach również pojawiły się takie zabudowania — skromne, ale pełne życia, budujące nową powojenną codzienność.



Dziś wiele chlewików nie istnieje, ale fińskie domki mają sie dobrze i co więcej ta zabudowa jest małą kroniką Miechowic, zapisaną w drewnie, i wspomnieniach mieszkańców, którzy przybyli z Francji i nie tylko. Świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek, ale ta ulica trwa — trochę jak przypomnienie, że historia nie zawsze krzyczy. Czasem po prostu stoi przy drodze i czeka, aż ktoś zechce jej posłuchać i na nią podpatrzeć.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Miechowice - opowieść o ,,Słonecznym Placu" i znikających domach

 Są takie nazwy miejsc w Miechowicach, które bardziej się kojarzą z wakacjami w ciepłym kraju, a niżeli z dzielnicą przemysłowego dużego miasta - również znanego głownie z przemysłu ciężkiego. 




 W Miechowicach, gdzie historia bywała ciężka jak węgiel fedrowany pod ziemią, ta nazwa działa jak przeciwwaga: lekka, jasna, jakby ktoś chciał powiedzieć mieszkańcom: „tu zawsze będzie trochę jaśniej” i cieplej. Dlaczego? 




Otóż w odróżnieniu od wąskich sąsiednich ulic, które była gęsto zabudowane familokami z czerwonej cegły, na pl. Słonecznym było mniej domów, a na dodatek miejsce to było delikatnie pochylone w kierunku południowym, gdzie padało więcej słońca. Zatem nazwa ma swoje uzasadnienie.     

W czasach, gdy  Plac Słoneczny miał być miejscem, które kojarzy się dobrze – z ciepłem, z energią, z życiem - z czasem tutaj wybudowano szkołę, który defacto  przez dziesięciolecia tętnił życiem stojąc niemal w samym jego sercu. Dzieci wbiegające na lekcje, gwar przerw, akademie, śmiech – to wszystko było jak codzienny wschód słońca.


Dziś szkoły już nie ma, a plac zmienił swoje oblicze i juz raczej nie przypomina budzącego się życia i nadziei. Jednak nazwa pozostała. I może właśnie w tym tkwi jej siła: przypomina o tym, że nawet gdy rzeczy się kończą, miejsca potrafią zachować swój blask. Plac Słoneczny jest więc trochę jak album rodzinny – nie trzeba go otwierać, żeby wiedzieć, że w środku są wspomnienia pełne światła. 


Może dlatego mieszkańcy wciąż mówią o nim z czułością. Bo w Miechowicach, gdzie historia bywała burzliwa, Słońce w nazwie to nie tylko metafora. To deklaracja. A może nawet życzenie, żeby w tej części świata zawsze było choć odrobinę jaśniej, ponieważ najbliższa historia tej części rysuje się raczej w ciemnych barwach.  

Plac Słoneczny – czy można wyobrazić sobie bardziej pogodny adres?  


piątek, 13 lutego 2026

Miechowice - serce pałacu, które wciąż bije

 Pałac Tiele‑Wincklerów w Miechowicach stoi dziś jak ocalały fragment dawnej opowieści — jak strona wyrwana z księgi, której resztę pochłonął ogień. Ta część, którą widzisz, jest jak serce, które mimo ran wciąż bije. Jej mury pamiętają czasy, gdy ród Tiele‑Wincklerów tchnął w to miejsce bogactwo, kulturę i ambicję, a Miechowice były jednym z najjaśniejszych punktów na mapie śląskiej arystokracji.



Pałac widziany od strony ul. Dzierżonia 

Dlatego ta ocalała część pałacu świeci dziś jak samotna latarnia. Jej okna, rozświetlone na obrazie, wyglądają tak, jakby próbowały przywołać ducha dawnej świetności — bale, rozmowy w salonach, zapach książek z biblioteki, echo kroków na marmurowych schodach. Drzewa wokół, starsze niż niejedno ludzkie pokolenie, zdają się pochylać nad ruiną jak nad przyjacielem, którego nie udało się ochronić.  



W parku pod platanem ......... 

A jednak w tej pozostałości jest coś niezwykle poruszającego. Jakby pałac, choć okaleczony, wciąż chciał opowiadać swoją historię — o rodzie, który budował potęgę Śląska, o wojnie, która nie znała litości, i o pamięci, która mimo wszystko trwa. To nie jest tylko fragment budowli. To świadectwo. Cichy pomnik tego, co było, i tego, co przetrwało wbrew wszystkiemu.