sobota, 15 sierpnia 2026

Brandka - staw, który wyrósł z zapadniętej ziemi

 Staw Brandka to niewielki zbiornik wodny na północnym skraju Miechowic, który powstał nie z planu, lecz z historii zapisanej pod ziemią. Jego obecny kształt to efekt osiadania terenu po wieloletniej podziemnej eksploatacji węgla. Gdy wybrano pokłady, grunt nad pustymi chodnikami zaczął się zapadać, tworząc zagłębienia wypełnione wodą. Tak narodziła się Brandka — spokojna, nieregularna, jakby dopowiadana przez naturę.



Zanim w okolicy fedrowano węgiel, działało tu także górnictwo kruszcowe. W bezpośrednim otoczeniu Brandki znajdowało się kilka niewielkich szybów, dziś już nieczynnych i często niewidocznych: Koch, Pilger, Sęp, Żuraw i Szpak. To ciche ślady dawnej pracy, które nadają temu miejscu głębszy, podziemny kontekst.


Dziś Brandka jest spokojnym zakątkiem, gdzie trzcina pochyla się nad wodą jak stare pióra, a młody las rośnie w ciszy. Woda odbija niebo w pastelowych tonach, a wieczorami staw wygląda jak akwarela — lekko rozmyta, melancholijna. To miejsce, które nie udaje atrakcji. Po prostu trwa, będąc jednocześnie fragmentem natury i pamięcią o górniczej historii Miechowic.

poniedziałek, 13 lipca 2026

Miechowice - tu gdzie staw zagląda ludziom do okien

  Wieczór zsuwa się nad wodę jak miękka, pastelowa tkanina.

Niebo płonie cichym światłem — różem, pomarańczą, fioletem —

jakby ktoś rozgarniał farby palcami, pozwalając im spływać

po krawędziach chmur.




Staw oddycha spokojem.

Jego tafla jest gładka, lustrzana,

przyjmuje w siebie każdy odcień nieba,

jakby chciała zapamiętać tę chwilę na dłużej.


Po drugiej stronie stoją bloki — zwyczajne, codzienne —

a jednak w tym świetle wyglądają jak bastiony zmierzchu.

Drzewa wokół ciemnieją, ale nie groźnie —

raczej jak ramy obrazu, które chronią jego delikatność.


To miejsce jest jak oddech między dniem a nocą,

jak krótka pauza, w której miasto przestaje się spieszyć.

Staw trwa, spokojny, pastelowy,

i zaprasza, by na chwilę zatrzymać się

w jego odbiciu i podumać, co pięknego mamy .... 

wtorek, 30 czerwca 2026

Miechowicki pejzaż

 Światło nad Stawami Górnik kładzie się ciężkimi, złotymi smugami, jakby ktoś rozprowadzał je szerokim pędzlem po powierzchni wody. Tafla jest gładka, lecz nie martwa — drży delikatnie pod ruchem rodziny łabędzi, których białe sylwetki wyglądają jak grube impastowe plamy na ciemniejszym tle odbić. Dwa dorosłe łabędzie płyną dostojnie, ich pióra łapią światło w sposób niemal rzeźbiarski: każdy refleks jest jak nałożona warstwa farby, połyskliwa, miękka, lekko rozsmarowana. Za nimi trójka piskląt — szarawych, puszystych, jakby malowanych krótkimi, drgającymi pociągnięciami — trzyma się blisko, tworząc kompozycję pełną harmonii i cichego bezpieczeństwa.



Drzewa wokół stawu stoją jak monumentalne kolumny. Ich odbicia w wodzie rozpływają się w pionowych smugach zieleni, ochry i brązu, jakby farba spływała po płótnie. Słońce przebija przez liście, tworząc na tafli złote plamy, które wyglądają jak świeżo nałożone, jeszcze mokre akcenty. Cała scena jest spokojna, ale pełna życia — jak obraz, który oddycha. Olejna materia dodaje jej ciężaru, głębi i tej charakterystycznej miękkości, w której światło nie tylko oświetla, lecz także buduje formę. To sielski moment zatrzymany w farbie: rodzina płynąca przez złote odbicia, w ciszy, która jest bardziej muzyką niż brakiem dźwięku.

niedziela, 28 czerwca 2026

Pałac w Miechowicach – od klasycyzmu Domesa po neogotyk Wincklerów

 Dzisiaj już nikt nie pamięta, że historia pałacu w Miechowicach zaczęła się nie od neogotyckich wież, lecz od skromniejszej, eleganckiej budowli. W pierwszej połowie XIX wieku Ignacy Domes, kupiec i właściciel majątku, postawił tu klasycystyczny pałac. 




Dopiero klika dekad później Miechowice weszły we władanie Franza Wincklera, a klasycystyczna rezydencja okazała się zbyt skromna dla rosnącej potęgi przemysłowego rodu. Klasycystyczny pałac Domesa rozbudowano i powstał okazały pałac neogotycki, inspirowany angielskimi rezydencjami typu castle style. Z czasem rozbudowany przez Tiele‑Wincklerów stał się jedną z najpiękniejszych rezydencji Górnego Śląska.




W 1945 roku pałac został splądrowany i spalony, a w latach 50-tych 80% rezydencji wysadzono w powietrze. Do dziś przetrwało jedynie skrzydło od strony południowo-zachodniej, w którym obecnie działa filia bytomskiego BECEKU. 

Warto znaleźć również chwilkę, by wybrać  się na spacer i zobaczyć zabytkowy park Tiele-Wincklerów oraz legendarny pomnik przyrody - platan im. J. III Sobieskiego, który częściowo jest widoczny na poniższym zdjęciu.   



sobota, 27 czerwca 2026

Bytomskie klimaty : portal z duszą przy ul. Józefczaka

Są w Bytomiu miejsca, obok których przechodzi się setki razy, nie zauważając ich ukrytego piękna. Ale wystarczy odpowiednie światło, chwila zatrzymania i oko fotografa, by codzienna rzeczywistość ustąpiła miejsca czystej magii. Prezentowany kadr to doskonały dowód na to, że śląska architektura potrafi zachwycić mrocznym, niemal baśniowym klimatem.



Portal sprzed remontu  

Przed obiektywem – boczny, monumentalny portal kościoła św. Wojciecha, uchwycony od strony ulicy Antoniego Józefczaka. Zanim niedawna renowacja pokryła te mury równym tynkiem, a drewno zyskało czystą, sterylną świeżość, to miejsce wyglądało właśnie tak: tajemniczo, dostojnie i surowo. 

piątek, 26 czerwca 2026

Bytom - „Matka z dzieckiem” ul. Tarnogórska 2

 Rzeźba „Matka z dzieckiem” autorstwa Waltera Tuckermanna zdobi południowy narożnik monumentalnego gmachu dzisiejszej Szkoły Podstawowej Mistrzostwa Sportowego im. ks. Józefa Szafranka (dawniej Gimnazjum nr 1) zlokalizowanego przy ul. Tarnogórskiej 2 w Bytomiu. Sam budynek szkolny wzniesiono w latach 1937–1938 w surowym, modernistycznym stylu funkcjonalizmu. Umieszczone bezpośrednio na ceglanej elewacji dzieło Tuckermanna doskonale współgra z tą architekturą, nadając całości unikalny, ponadczasowy charakter i estetykę.  



Bytom - „Matka z dzieckiem” ul. Tarnogórska 2  (nazywana jest też jako ,,Macierzyństwo" 

wtorek, 23 czerwca 2026

Nakło Chechło - światło, które dotyka wody

Wieczór nad Nakłem‑Chechłem to scena, gdy cisza i światło kładzie się miękko, jakby niebo chciało przytulić ziemię. Mgła unosi się z tafli jak szept, a łódka z dwoma sylwetkami dryfuje w rytmie, który zna tylko cisza.




W złotych odbiciach, w spokojnym oddechu jeziora, w tej harmonii  słychać piękno bez słów. To w tej chwili można odczuć  dotyk samego Stwórcy — subtelny, obecny, nieskończenie delikatny. To piękno, które nie potrzebuje wielu słów, ale wystarczy chwila spokoju i zastanowienia nad życiem - co jest naprawdę ważne.