Z pozoru to tylko brudne ceglane ściany, do których ludzie się przyzwyczaili od pod ponad stu lat. Jednak - gdyby nad takimi zastanowić sie dłużej i ruszyć wyobraźnię, to można zobaczyć coś więcej. Zapewne ta cegła, klatki schodowe, wytarte gelendry i skrzypiące wydeptane stopnie, pomogą zobaczyć gwar robotniczych poranków, dzieci idące do szkoły oraz gospodynie podążające na zakupy albo do magla z praniem. Dziś ten familok jakby milczy i wokół nie wiele się dzieje, ale w tej ciszy jest coś pięknego. Te familoki nie powstały dla ozdoby, lecz z potrzeby wspólnoty i zapewnienia dachu nad głową rodzinom związanym ze śląskim przemysłem. Miały dać dach nad głową ludziom pracy, stworzyć małe światy, gdzie życie toczyło się blisko ziemi, w rytmie kopalni i fabryki.
Każdy łuk okna, każda bruzda w cegle to ślad historii, której nie da się zmyć farbą. Szombierki nada trwają i czują etos ciężkiej pracy. I właśnie w tym trwaniu jest ich wyjątkowość.










