niedziela, 10 maja 2026

Bytomskie klimaty - osobliwości pl. Klasztornego

 


Zaułek na pl. Klasztornym - miejsce magiczne i wygląda tu jak fragment dawnego Bytomia, który nie poddał się czasowi.

Mokry bruk błyszczy jak stara fotografia zanurzona w wywoływaczu, a każdy kamień zdaje się pamiętać setki kroków, rozmów, spojrzeń. Ceglane mury, ciemne i nasiąknięte wilgocią, stoją jak strażnicy minionych epok — milczący, ale obecni.

W powietrzu unosi się cisza po deszczu — ta szczególna, bytomską, w której słychać echo dawnych dzwonów, stukot końskich kopyt, gwar targu, a może nawet kroki tych, którzy kiedyś tędy przechodzili, wracając do klasztoru lub na rynek.


piątek, 8 maja 2026

Bytom - trzy wieże, które pozostaną w pamięci

Kiedy się obecnie patrzy na teren po KWK Centrum, aż trudno uwierzyć, że pozostało tak nie wiele z całego kompleksu.  Przez ponad 150 lat schodziły tu pod ziemię całe rody — ojcowie, synowie, wnukowie. W jednym miejscu splatały się losy kilku pokoleń, a byt wielu rodzin zależał od tego, co wydarzyło się na dole. To była kopalnia, w której rodziło się górnicze braterstwo, ale też kopalnia, która zabrała wielu górników, pozostawiając po nich  miejsca przy stołach i w pamięci rodzin. 




Zdjęcie KWK Centrum - 2013 r 


Zdjęcie  z okresu likwidacji kopalni Centrum - jednego z szybów juz brakuje - rok 2018 

Z całego, potężnego organizmu KWK Centrum — z przeróbką, halami, estakadami, nadszybiami, warsztatami, maszynowniami —zostały tylko trzy samotne wieże:

- Staszic — najstarszy, ceglane serce kopalni, dziś stojący jak pomnik po epoce,

- Rejtan — jedyny formalny zabytek, ale wyrwany z kontekstu,

- Budryk — ostatnia wieża wyciągowa, która pamięta gwar i ciężar pracy. 

-  No i pozostał jeszce peryferyjny Witczak -  bez serca i bez życia, ale dobrze, że chociaż wieża i nadszybie pozostały. 



Zdjęcie # Witczak - niestety bez lin, jakby bez życia [aktualne]

Reszta została zrównana z ziemią. Dziś patrząc na teren byłej kopalni, widzimy tylko trzy wieże — jedna betonowa i dwie skorodowane, jakby już nikt nie chciał o nich pamiętać. Niepotrzebne idą w zapomnienie. Kiedy na nie patrzę - widzę całe pokolenia z nią związane. I przykro się robi na sercu. 


Chociaż kiedy dziś staję przed tym, co zostało z Centrum, widzę nie tylko ruiny. Widzę ludzi, którzy tu pracowali. Widzę rodziny, które żyły rytmem szychty. a nawet hotel górniczy, ale zburzony w miejscu, gdzie dzisiaj świetnie prosperuje Biedronka. Widzę pamięć, której nie da się wyburzyć, choć państwo próbowało wyburzyć wszystko inne. Jednak coś pozostało ......  


To, co zostało, trzeba chronić.  Bo trzy wieże to nie tylko stal rdza i cegła. To ostatni świadkowie historii pokoleń, które zbudowały Bytom i zapewniały chleb całym rodzinom. Czasami słony, trudny i twardy - jak górnictwo i śląskie rodziny, które żyły z węgla i dzięki pokalaniom świetnie to rozumieją. I to pozostanie w sercu na zawsze. 

czwartek, 30 kwietnia 2026

Miechowice - zabrani ze Śląska, zapisani w pamięci

 W ciszy miechowickiego skweru i wiosennego  przed popołudnia stoi wagon, który ma upamiętniać więcej, niż potrafią unieść słowa. To tutaj wspomnienie górników wywiezionych na Wschód wraca jak echo — tych, którzy wyszli z domów i już do nich nie wrócili. Splot szyn wyrasta ponad drewnem i kamieniem jak znak, że nawet wśród Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej pozostaje coś, czego nie zdoła złamać żadna siła. Wiosenne światło i białe kwiaty łagodzą ból historii, ale go nie wymazują — przypominają tylko, że pamięć jest żywa, a Śląsk nosi ją w sercu jak modlitwę. 





Kazimierz Fudali był autorem rzeźbiarskiego przedstawienia postaci ofiar, umieszczonego w otwartych drzwiach wagonu pomnika Tragedii Górnośląskiej w Bytomiu‑Miechowicach.


W drewnie starego wagonu wyrasta płaskorzeźba ludzi, którzy jakby wciąż stoją razem — ściśnięci losem, milczeniem i pamięcią. Ich twarze, chropowate jak historia, patrzą w przestrzeń, której już nie ma. To nie tylko rzeźba, ale echo tych, których wywieziono ze Śląska na Wschód, w głąb obozów pracy, skąd wielu nie wróciło. W surowości drewna i rdzy metalu zapisano ból Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej.  

Bytomskie klimaty - miedzy cieniem a światłem

 


Z chłodnego półmroku przejścia przy ulicy Gliwickiej wychodzi się wprost na tętniący życiem Rynek. To jedno z tych miejsc, gdzie Bytom pokazuje swój podwójny charakter: z jednej strony surowe mury, bramy i podcienia pamiętające dawne dekady, z drugiej — jasne, otwarte przestrzenie, w których pulsuje współczesne miasto. W kadrze widać dokładnie ten moment przejścia: cień za plecami, światło przed sobą. Ludzie mijają się w codziennym rytmie, kamienice odbijają popołudniowe słońce, a ulica prowadzi dalej — jakby zapraszała, by wejść głębiej w miejską opowieść.





Bytom ma w sobie tę niezwykłą zdolność łączenia kontrastów. Tu mrok nie jest groźny, a światło nie jest nachalne. Jedno i drugie współistnieje, tworząc klimat, którego nie da się pomylić z żadnym innym miastem. To właśnie w takich chwilach — między cieniem a światłem — Bytom odsłania swoje najprawdziwsze oblicze. To miasto emocjonalne, jedni go kochają a inni nienawidzą. Ale dlaczego................................................................?




Zaułek bytomski


wtorek, 28 kwietnia 2026

Miechowice w złocie wieczoru

 Cudze chwalicie, a tu — nad  Górnikiem — światło kładzie się na wodzie tak miękko, że aż trudno uwierzyć, że to wciąż nasze Miechowice. Cisza, odbicia i złote niebo przypominają, że piękno mamy tuż obok na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko zatrzymać krok i popatrzeć jakie na co dzień cuda mamy piękne i zawsze inne -  niczym obrazy.  



piątek, 24 kwietnia 2026

Bytomskie klimaty - śródmiejskie opowieści

Bytom budzi się powoli, jakby z namysłem. Stare kamienice patrzą z cichą cierpliwością, jakby chciały powiedzieć: „Widzieliśmy już wszystko, ale wciąż jesteśmy tu dla ciebie”. Nawet gdy niebo ciemnieje, a chmury zbierają się nad dachami, miasto nie traci swojego uroku. Wręcz przeciwnie — staje się bardziej prawdziwe, bardziej swoje i nastrojowe.



Bytom to nie tylko miejsce. To nastrój. To dawna historia i obietnica, że każda ulica prowadzi do jakiejś opowieści. Trzeba tylko iść.

czwartek, 16 kwietnia 2026

Bytom Piekarska - powrót do przeszłości

 Pomimo, że wizerunek Piekarskiej nieco sie poprawia, to niestety większość kamienic potrzebuje interwencji na już. 



Szczególnie w nierozsądny sposób utracona kamienica pod nr 28, to  historia, która wciąż domaga się puenty. Bytom zna smak utraty przedwojennego piękna lepiej niż większość śląskich miast. Wystarczy przejść Piekarską, jedną z najstarszych ulic, by zobaczyć, jak czas i brak zaangażowania uzredników oraz poszanowania dla wspólnego mienia ze strony mieszkańców, potrafią być bezlitosne.  Jeszcze niedawno stały tu dwie siostry — kamienice pod numerami 28 i 30. Jedna skromniejsza, druga bogato zdobiona, jakby chciała udowodnić, że w Bytomiu też potrafiono budować z rozmachem. Dziś została tylko jedna. Druga zniknęła w chmurze pyłu, pozostawiając po sobie pustkę, która bardziej boli niż jakiekolwiek pęknięcie w murze. 


Ocalała kamienica przy Piekarskiej 30 stoi teraz jak świadek, który przeżył wszystkich. Jej ceglane pasy, rytmiczne okna i eleganckie detale przypominają o czasach, gdy miasto tętniło energią, a każdy dom miał ambicję być czymś więcej niż tylko adresem. To architektura, która  opowiada. O robotnikach, mieszczanach, o codzienności, która dziś wydaje się odległa, ale wciąż jest zapisana w murach. Obok niej zieje pusty plac — miejsce po kamienicy numer 28, tej bardziej reprezentacyjnej, tej, którą wielu uważało za jedną z piękniejszych na tej ulicy. Jej brak jest jak wyrwany akapit w książce, którą czyta się od dziecka. Można iść dalej, ale historia już nigdy nie będzie kompletna. Dziś ten fragment Piekarskiej trafia na sprzedaż.  Czy ocalała kamienica doczeka się nowego życia? Czy pusty obok plac stanie się przestrzenią, która przywróci równowagę ulicy? A może ktoś odważy się stworzyć tu coś, co połączy pamięć z nowoczesnością? A może odtworzy to co było kiedyś?  


Bytom nie potrzebuje kolejnych wyburzeń. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią zobaczyć wartość tam, gdzie inni widzą tylko problem. Piekarska 30 i sąsiadujący z nią pusty teren to miejsce, które czeka na kogoś z wyobraźnią. Na kogoś, kto zrozumie, że w tym mieście każda cegła ma swoją historię — i że warto dopisać do niej nowy rozdział.