Choć nie ma już wieży i nie kręcą się koła,
nie zdzwonią już liny układane na bębnie,
a czas nie płynie — tylko osiada jak pył
stoi on: Fortuna II, strażnik dawnego świata.
Pamięta, jak ziemia otwierała się przed ludźmi
odważnymi bardziej, niż pozwala rozsądek.
Pamięta ich dłonie, czarne od pracy,
i serca, które biły rytmem fedrowania.
Pamięta też ciszę po katastrofach,
gdy powietrze gęstniało od bólu,
a Katowice pochylały głowy
nad losem tych, którzy nie wrócili.
Dziś Fortuna II nie prowadzi już w głąb ziemi.
Zamiast tego — pompuje wodę,
jakby wypłukiwał z głębin resztki dawnych historii,
żeby nie zatonęły w zapomnieniu.
Jest jak latarnia odwrócona w dół,
świecąca nie światłem, lecz pamięcią.
Samotny, lecz potrzebny.
Milczący, lecz mówiący więcej niż kiedykolwiek.
Bo choć kopalnia Kleofas odeszła,
on stoi — ostatni świadek,
ostatni oddech epoki,
która zbudowała to miasto
z węgla, potu i odwagi.



.jpg)







