środa, 13 maja 2026

Miechowice - cuda na wyciągnięcie ręki

 Staw Lin to jeden z najbardziej malowniczych, a jednocześnie wciąż mało znanych zbiorników na pograniczu Miechowic (Bytom) i Osiedla Młodego Górnika (Zabrze). To miejsce, które łączy historię górnictwa, dziką przyrodę i spokojny klimat idealny na spacer lub zdjęcia.




wtorek, 12 maja 2026

Krystyna i Ewa: dwie siostry - ozdoby Bytomia

 Szyby Krystyna i Ewa stoją dziś jak dwie samotne strażniczki dawnego świata. Rdza na ich konstrukcjach nie jest tylko śladem czasu — to są blizny po latach pracy, po tysiącach ludzi, którzy schodzili pod ziemię, by utrzymać dom, rodzinę, codzienność. Wokół nich panuje cisza, ale to cisza gęsta, niosąca echo tamtego życia: stukot maszyn, krzyk syreny, rozmowy górników wracających z szycht. Dziś już nic z tego nie słychać, a jednak wszystko jakby wciąż unosi się w powietrzu. 


Szyby: Krystyna i Ewa sprzed kilku lat widziane od ,,Wzgórza Małgorzaty" 

Te szyby nie są już częścią kopalni. Są znakami pamięci — o trudzie, który nie miał w sobie nic z romantyzmu, ale miał w sobie godność. O ludziach, którzy nie wybierali łatwych dróg, tylko te, które pozwalały ich bliskim żyć. Patrząc na nie, ma się wrażenie, że stoją nie po to, by przypominać o przemysłowej potędze, lecz o ludziach, którzy tę potęgę dźwigali własnymi rękami. I o tym, że nawet gdy wszystko wokół znika, pamięć o pracy i poświęceniu zostaje — cicha, skromna, melancholijna jak oni - ludzie jak ,,Sól ziemi czarnej" ..........

niedziela, 10 maja 2026

Bytomskie klimaty - osobliwości pl. Klasztornego

 


Zaułek na pl. Klasztornym - miejsce magiczne i wygląda tu jak fragment dawnego Bytomia, który nie poddał się czasowi.

Mokry bruk błyszczy jak stara fotografia zanurzona w wywoływaczu, a każdy kamień zdaje się pamiętać setki kroków, rozmów, spojrzeń. Ceglane mury, ciemne i nasiąknięte wilgocią, stoją jak strażnicy minionych epok — milczący, ale obecni.

W powietrzu unosi się cisza po deszczu — ta szczególna, bytomską, w której słychać echo dawnych dzwonów, stukot końskich kopyt, gwar targu, a może nawet kroki tych, którzy kiedyś tędy przechodzili, wracając do klasztoru lub na rynek.


piątek, 8 maja 2026

Bytom - trzy wieże, które pozostaną w pamięci

Kiedy się obecnie patrzy na teren po KWK Centrum, aż trudno uwierzyć, że pozostało tak nie wiele z całego kompleksu.  Przez ponad 150 lat schodziły tu pod ziemię całe rody — ojcowie, synowie, wnukowie. W jednym miejscu splatały się losy kilku pokoleń, a byt wielu rodzin zależał od tego, co wydarzyło się na dole. To była kopalnia, w której rodziło się górnicze braterstwo, ale też kopalnia, która zabrała wielu górników, pozostawiając po nich  miejsca przy stołach i w pamięci rodzin. 




Zdjęcie KWK Centrum - 2013 r 


Zdjęcie  z okresu likwidacji kopalni Centrum - jednego z szybów juz brakuje - rok 2018 

Z całego, potężnego organizmu KWK Centrum — z przeróbką, halami, estakadami, nadszybiami, warsztatami, maszynowniami —zostały tylko trzy samotne wieże:

- Staszic — najstarszy, ceglane serce kopalni, dziś stojący jak pomnik po epoce,

- Rejtan — jedyny formalny zabytek, ale wyrwany z kontekstu,

- Budryk — ostatnia wieża wyciągowa, która pamięta gwar i ciężar pracy. 

-  No i pozostał jeszce peryferyjny Witczak -  bez serca i bez życia, ale dobrze, że chociaż wieża i nadszybie pozostały. 



Zdjęcie # Witczak - niestety bez lin, jakby bez życia [aktualne]

Reszta została zrównana z ziemią. Dziś patrząc na teren byłej kopalni, widzimy tylko trzy wieże — jedna betonowa i dwie skorodowane, jakby już nikt nie chciał o nich pamiętać. Niepotrzebne idą w zapomnienie. Kiedy na nie patrzę - widzę całe pokolenia z nią związane. I przykro się robi na sercu. 


Chociaż kiedy dziś staję przed tym, co zostało z Centrum, widzę nie tylko ruiny. Widzę ludzi, którzy tu pracowali. Widzę rodziny, które żyły rytmem szychty. a nawet hotel górniczy, ale zburzony w miejscu, gdzie dzisiaj świetnie prosperuje Biedronka. Widzę pamięć, której nie da się wyburzyć, choć państwo próbowało wyburzyć wszystko inne. Jednak coś pozostało ......  


To, co zostało, trzeba chronić.  Bo trzy wieże to nie tylko stal rdza i cegła. To ostatni świadkowie historii pokoleń, które zbudowały Bytom i zapewniały chleb całym rodzinom. Czasami słony, trudny i twardy - jak górnictwo i śląskie rodziny, które żyły z węgla i dzięki pokalaniom świetnie to rozumieją. I to pozostanie w sercu na zawsze. 

czwartek, 30 kwietnia 2026

Miechowice - zabrani ze Śląska, zapisani w pamięci

 W ciszy miechowickiego skweru i wiosennego  przed popołudnia stoi wagon, który ma upamiętniać więcej, niż potrafią unieść słowa. To tutaj wspomnienie górników wywiezionych na Wschód wraca jak echo — tych, którzy wyszli z domów i już do nich nie wrócili. Splot szyn wyrasta ponad drewnem i kamieniem jak znak, że nawet wśród Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej pozostaje coś, czego nie zdoła złamać żadna siła. Wiosenne światło i białe kwiaty łagodzą ból historii, ale go nie wymazują — przypominają tylko, że pamięć jest żywa, a Śląsk nosi ją w sercu jak modlitwę. 





Kazimierz Fudali był autorem rzeźbiarskiego przedstawienia postaci ofiar, umieszczonego w otwartych drzwiach wagonu pomnika Tragedii Górnośląskiej w Bytomiu‑Miechowicach.


W drewnie starego wagonu wyrasta płaskorzeźba ludzi, którzy jakby wciąż stoją razem — ściśnięci losem, milczeniem i pamięcią. Ich twarze, chropowate jak historia, patrzą w przestrzeń, której już nie ma. To nie tylko rzeźba, ale echo tych, których wywieziono ze Śląska na Wschód, w głąb obozów pracy, skąd wielu nie wróciło. W surowości drewna i rdzy metalu zapisano ból Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej.  

Bytomskie klimaty - miedzy cieniem a światłem

 


Z chłodnego półmroku przejścia przy ulicy Gliwickiej wychodzi się wprost na tętniący życiem Rynek. To jedno z tych miejsc, gdzie Bytom pokazuje swój podwójny charakter: z jednej strony surowe mury, bramy i podcienia pamiętające dawne dekady, z drugiej — jasne, otwarte przestrzenie, w których pulsuje współczesne miasto. W kadrze widać dokładnie ten moment przejścia: cień za plecami, światło przed sobą. Ludzie mijają się w codziennym rytmie, kamienice odbijają popołudniowe słońce, a ulica prowadzi dalej — jakby zapraszała, by wejść głębiej w miejską opowieść.





Bytom ma w sobie tę niezwykłą zdolność łączenia kontrastów. Tu mrok nie jest groźny, a światło nie jest nachalne. Jedno i drugie współistnieje, tworząc klimat, którego nie da się pomylić z żadnym innym miastem. To właśnie w takich chwilach — między cieniem a światłem — Bytom odsłania swoje najprawdziwsze oblicze. To miasto emocjonalne, jedni go kochają a inni nienawidzą. Ale dlaczego................................................................?




Zaułek bytomski


wtorek, 28 kwietnia 2026

Miechowice w złocie wieczoru

 Cudze chwalicie, a tu — nad  Górnikiem — światło kładzie się na wodzie tak miękko, że aż trudno uwierzyć, że to wciąż nasze Miechowice. Cisza, odbicia i złote niebo przypominają, że piękno mamy tuż obok na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko zatrzymać krok i popatrzeć jakie na co dzień cuda mamy piękne i zawsze inne -  niczym obrazy.