poniedziałek, 23 lutego 2026

Miechowice: kamienica przy Frenzla 25 — opowieść w tonie nostalgii

 

Kamienica przy Frenzla 25 — opowieść w tonie nostalgii

Kamienica przy Frenzla 25 stoi dziś cicho, jakby wsłuchiwała się w echo dawnych głosów. Ceglany familok z końca XIX wieku, prosty, surowy, a jednak pełen historii, które wniknęły w jego mury jak zapach w stare drewno. Jej czerwona cegła, kiedyś dumna i świeża, teraz przygasła, spłowiała od deszczu i lat. W słońcu mieni się ciepłym brązem, jakby próbowała przypomnieć sobie czasy, gdy pod jej oknami biegały dzieci, a z klatek schodowych unosił się zapach obiadu i węgla.



Okna — dziś zabite deskami, wybite, puste — kiedyś były oczami domu. Patrzyły na ludzi wracających z szybu, na kobiety niosące zakupy, na rowery oparte o mur. Teraz patrzą w nic, ale w tej pustce jest coś wzruszającego: jakby kamienica wciąż czekała, aż ktoś je otworzy, przewietrzy, przywróci życie. Na parterze graffiti miesza się z resztkami dawnego tynku. To współczesne ślady na starej skórze budynku — niepasujące, ale prawdziwe. Wokół rośnie trawa, która nie pyta o pozwolenie. Przyroda powoli odzyskuje teren, jakby chciała otulić kamienicę, dać jej miękkie miejsce do odpoczynku.

A jednak, mimo opuszczenia, jest w niej godność. Ten familok pamięta epokę, w której budowano solidnie, z myślą o pokoleniach. Pamięta gwar robotniczej dzielnicy, stukot butów na bruku, zapach mokrej cegły po burzy. Dziś stoi jak strażnik minionego świata — trochę zmęczony, trochę zapomniany, ale wciąż piękny w swojej prostocie.

To jeden z tych budynków, które nie potrzebują renowacji, by wzruszać, wszak jej dni są już policzone. Czy musiało tak być....?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz