niedziela, 10 maja 2026

Bytomskie klimaty - osobliwości pl. Klasztornego

 


Zaułek na pl. Klasztornym - miejsce magiczne i wygląda tu jak fragment dawnego Bytomia, który nie poddał się czasowi.

Mokry bruk błyszczy jak stara fotografia zanurzona w wywoływaczu, a każdy kamień zdaje się pamiętać setki kroków, rozmów, spojrzeń. Ceglane mury, ciemne i nasiąknięte wilgocią, stoją jak strażnicy minionych epok — milczący, ale obecni.

W powietrzu unosi się cisza po deszczu — ta szczególna, bytomską, w której słychać echo dawnych dzwonów, stukot końskich kopyt, gwar targu, a może nawet kroki tych, którzy kiedyś tędy przechodzili, wracając do klasztoru lub na rynek.


piątek, 8 maja 2026

Bytom - trzy wieże, które pozostaną w pamięci

Kiedy się obecnie patrzy na teren po KWK Centrum, aż trudno uwierzyć, że pozostało tak nie wiele z całego kompleksu.  Przez ponad 150 lat schodziły tu pod ziemię całe rody — ojcowie, synowie, wnukowie. W jednym miejscu splatały się losy kilku pokoleń, a byt wielu rodzin zależał od tego, co wydarzyło się na dole. To była kopalnia, w której rodziło się górnicze braterstwo, ale też kopalnia, która zabrała wielu górników, pozostawiając po nich  miejsca przy stołach i w pamięci rodzin. 




Zdjęcie KWK Centrum - 2013 r 


Zdjęcie  z okresu likwidacji kopalni Centrum - jednego z szybów juz brakuje - rok 2018 

Z całego, potężnego organizmu KWK Centrum — z przeróbką, halami, estakadami, nadszybiami, warsztatami, maszynowniami —zostały tylko trzy samotne wieże:

- Staszic — najstarszy, ceglane serce kopalni, dziś stojący jak pomnik po epoce,

- Rejtan — jedyny formalny zabytek, ale wyrwany z kontekstu,

- Budryk — ostatnia wieża wyciągowa, która pamięta gwar i ciężar pracy. 

-  No i pozostał jeszce peryferyjny Witczak -  bez serca i bez życia, ale dobrze, że chociaż wieża i nadszybie pozostały. 



Zdjęcie # Witczak - niestety bez lin, jakby bez życia [aktualne]

Reszta została zrównana z ziemią. Dziś patrząc na teren byłej kopalni, widzimy tylko trzy wieże — jedna betonowa i dwie skorodowane, jakby już nikt nie chciał o nich pamiętać. Niepotrzebne idą w zapomnienie. Kiedy na nie patrzę - widzę całe pokolenia z nią związane. I przykro się robi na sercu. 


Chociaż kiedy dziś staję przed tym, co zostało z Centrum, widzę nie tylko ruiny. Widzę ludzi, którzy tu pracowali. Widzę rodziny, które żyły rytmem szychty. a nawet hotel górniczy, ale zburzony w miejscu, gdzie dzisiaj świetnie prosperuje Biedronka. Widzę pamięć, której nie da się wyburzyć, choć państwo próbowało wyburzyć wszystko inne. Jednak coś pozostało ......  


To, co zostało, trzeba chronić.  Bo trzy wieże to nie tylko stal rdza i cegła. To ostatni świadkowie historii pokoleń, które zbudowały Bytom i zapewniały chleb całym rodzinom. Czasami słony, trudny i twardy - jak górnictwo i śląskie rodziny, które żyły z węgla i dzięki pokalaniom świetnie to rozumieją. I to pozostanie w sercu na zawsze. 

czwartek, 30 kwietnia 2026

Miechowice - zabrani ze Śląska, zapisani w pamięci

 W ciszy miechowickiego skweru i wiosennego  przed popołudnia stoi wagon, który ma upamiętniać więcej, niż potrafią unieść słowa. To tutaj wspomnienie górników wywiezionych na Wschód wraca jak echo — tych, którzy wyszli z domów i już do nich nie wrócili. Splot szyn wyrasta ponad drewnem i kamieniem jak znak, że nawet wśród Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej pozostaje coś, czego nie zdoła złamać żadna siła. Wiosenne światło i białe kwiaty łagodzą ból historii, ale go nie wymazują — przypominają tylko, że pamięć jest żywa, a Śląsk nosi ją w sercu jak modlitwę. 





Kazimierz Fudali był autorem rzeźbiarskiego przedstawienia postaci ofiar, umieszczonego w otwartych drzwiach wagonu pomnika Tragedii Górnośląskiej w Bytomiu‑Miechowicach.


W drewnie starego wagonu wyrasta płaskorzeźba ludzi, którzy jakby wciąż stoją razem — ściśnięci losem, milczeniem i pamięcią. Ich twarze, chropowate jak historia, patrzą w przestrzeń, której już nie ma. To nie tylko rzeźba, ale echo tych, których wywieziono ze Śląska na Wschód, w głąb obozów pracy, skąd wielu nie wróciło. W surowości drewna i rdzy metalu zapisano ból Tragedii Miechowickiej i całej tragedii górnośląskiej.  

Bytomskie klimaty - miedzy cieniem a światłem

 


Z chłodnego półmroku przejścia przy ulicy Gliwickiej wychodzi się wprost na tętniący życiem Rynek. To jedno z tych miejsc, gdzie Bytom pokazuje swój podwójny charakter: z jednej strony surowe mury, bramy i podcienia pamiętające dawne dekady, z drugiej — jasne, otwarte przestrzenie, w których pulsuje współczesne miasto. W kadrze widać dokładnie ten moment przejścia: cień za plecami, światło przed sobą. Ludzie mijają się w codziennym rytmie, kamienice odbijają popołudniowe słońce, a ulica prowadzi dalej — jakby zapraszała, by wejść głębiej w miejską opowieść.





Bytom ma w sobie tę niezwykłą zdolność łączenia kontrastów. Tu mrok nie jest groźny, a światło nie jest nachalne. Jedno i drugie współistnieje, tworząc klimat, którego nie da się pomylić z żadnym innym miastem. To właśnie w takich chwilach — między cieniem a światłem — Bytom odsłania swoje najprawdziwsze oblicze. To miasto emocjonalne, jedni go kochają a inni nienawidzą. Ale dlaczego................................................................?




Zaułek bytomski


wtorek, 28 kwietnia 2026

Miechowice w złocie wieczoru

 Cudze chwalicie, a tu — nad  Górnikiem — światło kładzie się na wodzie tak miękko, że aż trudno uwierzyć, że to wciąż nasze Miechowice. Cisza, odbicia i złote niebo przypominają, że piękno mamy tuż obok na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko zatrzymać krok i popatrzeć jakie na co dzień cuda mamy piękne i zawsze inne -  niczym obrazy.  



piątek, 24 kwietnia 2026

Bytomskie klimaty - śródmiejskie opowieści

Bytom budzi się powoli, jakby z namysłem. Stare kamienice patrzą z cichą cierpliwością, jakby chciały powiedzieć: „Widzieliśmy już wszystko, ale wciąż jesteśmy tu dla ciebie”. Nawet gdy niebo ciemnieje, a chmury zbierają się nad dachami, miasto nie traci swojego uroku. Wręcz przeciwnie — staje się bardziej prawdziwe, bardziej swoje i nastrojowe.



Bytom to nie tylko miejsce. To nastrój. To dawna historia i obietnica, że każda ulica prowadzi do jakiejś opowieści. Trzeba tylko iść.

czwartek, 16 kwietnia 2026

Bytom Piekarska - powrót do przeszłości

 Pomimo, że wizerunek Piekarskiej nieco sie poprawia, to niestety większość kamienic potrzebuje interwencji na już. 



Szczególnie w nierozsądny sposób utracona kamienica pod nr 28, to  historia, która wciąż domaga się puenty. Bytom zna smak utraty przedwojennego piękna lepiej niż większość śląskich miast. Wystarczy przejść Piekarską, jedną z najstarszych ulic, by zobaczyć, jak czas i brak zaangażowania uzredników oraz poszanowania dla wspólnego mienia ze strony mieszkańców, potrafią być bezlitosne.  Jeszcze niedawno stały tu dwie siostry — kamienice pod numerami 28 i 30. Jedna skromniejsza, druga bogato zdobiona, jakby chciała udowodnić, że w Bytomiu też potrafiono budować z rozmachem. Dziś została tylko jedna. Druga zniknęła w chmurze pyłu, pozostawiając po sobie pustkę, która bardziej boli niż jakiekolwiek pęknięcie w murze. 


Ocalała kamienica przy Piekarskiej 30 stoi teraz jak świadek, który przeżył wszystkich. Jej ceglane pasy, rytmiczne okna i eleganckie detale przypominają o czasach, gdy miasto tętniło energią, a każdy dom miał ambicję być czymś więcej niż tylko adresem. To architektura, która  opowiada. O robotnikach, mieszczanach, o codzienności, która dziś wydaje się odległa, ale wciąż jest zapisana w murach. Obok niej zieje pusty plac — miejsce po kamienicy numer 28, tej bardziej reprezentacyjnej, tej, którą wielu uważało za jedną z piękniejszych na tej ulicy. Jej brak jest jak wyrwany akapit w książce, którą czyta się od dziecka. Można iść dalej, ale historia już nigdy nie będzie kompletna. Dziś ten fragment Piekarskiej trafia na sprzedaż.  Czy ocalała kamienica doczeka się nowego życia? Czy pusty obok plac stanie się przestrzenią, która przywróci równowagę ulicy? A może ktoś odważy się stworzyć tu coś, co połączy pamięć z nowoczesnością? A może odtworzy to co było kiedyś?  


Bytom nie potrzebuje kolejnych wyburzeń. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią zobaczyć wartość tam, gdzie inni widzą tylko problem. Piekarska 30 i sąsiadujący z nią pusty teren to miejsce, które czeka na kogoś z wyobraźnią. Na kogoś, kto zrozumie, że w tym mieście każda cegła ma swoją historię — i że warto dopisać do niej nowy rozdział.

poniedziałek, 30 marca 2026

Bytom Miechowice - ,,Świat między blokami a niebem”

 Wieczór spływa na Miechowice jak cichy welon, utkany z fioletu i chłodnego błękitu. A staw leży nieruchomo, jakby znał tajemnicę, której nie wolno wypowiedzieć głośno. Woda jest gładka jak sen, a odbicia bloków drżą w niej jak świetliste wspomnienia — te, które wracają tylko o zmierzchu, kiedy świat na chwilę przestaje się spieszyć.



Drzewa stoją nagie i spokojne, ich gałęzie rysują na niebie delikatne linie, jakby ktoś szkicował ciszę. Drewniane pale, wynurzające się z wody, przypominają o dawnych czasach — o głosach, które ucichły, o chwilach, które zostały tylko w pamięci tego miejsca. Światła w oknach migoczą jak małe ogniska ludzkiego życia, odbijając się w stawie niczym gwiazdy, które postanowiły zamieszkać bliżej ziemi. Tu nie trzeba  wielkich słów. Wystarczy spojrzeć, by poczuć, że nawet w codzienności potrafi ukryć się poezja i piękno, które nie zawsze widać. .... 

sobota, 28 marca 2026

,,Bytom" wraca na tory - jedyny na świecie Tw47

 Jest na terenie stacji Bytom-Karb Wąskotorowy przy ul. Reja w Bytomiu parowóz jedyny w swoim rodzaju i nie ma innego. To poddany remontowi parowóz  jakich na świecie już nie ma. Jest jedynym zachowanym egzemplarzem lokomotywy parowej typu: "Bytom" serii Tw47. Parowóz stacjonuje na stacji Bytom-Karb Wąskotorowy, został wybudowany w 1947 roku w pierwszej fabryce lokomotyw w Polsce w Chrzanowie. 



Do 1980 roku służył górnośląskiej wąskotorówce, potem przez kilka lat pracował jako kotłownia na terenie ujęcia wody w Reptach - szyb "Staszic". W kolejnych latach został porzucony i zapomniany. W 2006 roku został przejęty przez miasto Bytom i wrócił na macierzystą stację. W styczniu 2023 roku parowóz został wpisany do rejestru zabytków ruchomych województwa śląskiego pod nr B/454/ 2023.  Zakres odbudowy obejmuje: remont kotła parowego, remont skrzyni ogniowej, odtworzenie armatury kotła, remont podwozia, odtworzenie urządzeń cięgłowo - zderznych, odtworzenie poszycia oraz historycznej malatury.

piątek, 27 marca 2026

Bytomskie klimaty - mgła na Koziołka

 Na Koziołka mgła się kładzie, 
jakby spała w starym sadzie.
Cienie ludzi w niej toną powoli,
jakby niosły swój dzień bez woli.




Bruk zamglony drży pod stopą,
kamienice patrzą chłodno, srogo.
A ulica — w półśnie, w ciszy —
szepcze coś, czego nikt nie usłyszy.

czwartek, 26 marca 2026

Bytomski klimaty - Sobieski we mgle

 Mgła przykrywa miasto jak miękka warstwa ciszy, wygładzając krawędzie bloków i ulic. Wczesny poranek sprawia, że wszystko wydaje się zawieszone – jakby czas na chwilę zwolnił, a miasto wstrzymało oddech. Pojedynczy przechodzień przecina pusty plac, idąc między drzewami, które wyglądają jak strażnicy pamięci. W tym spacerze jest coś znajomego dla Śląska: codzienność spleciona z melancholią, zwykły krok niosący echo dawnych historii. 




Bytom w mgle nie jest ponury – jest prawdziwy, szczery, pełen cichej poezji, którą można dostrzec tylko wtedy, gdy zatrzyma się na chwilę i pozwoli, by obraz przemówił.

środa, 25 marca 2026

Uroki Śląska - dolina Białej Wisełki




W cieniu świerkowych, milczących drzew 

płyniesz, jak myśl, co do domu wrócić nie może.

Każda kropla jak echo dawnych wyobrażeń,

każdy kamień jak niewypowiedziane słowa.


Niosą cię brzegi w półśnie zasypane,

a wiatr nad tobą westchnienia splata.

Jakbyś pamiętała to, co dawno minęło —

i wciąż szukała wody, co czas w sobie zatratca.


Czasem zabłyśniesz jak łza niespodziana,

czasem zamilkniesz, jakbyś bała się słów.

A jednak płyniesz — cicha, niewybrana — 

jakbyś znała sekret powrotu do snów. 

wtorek, 24 marca 2026

Miechowice – zachód nad DK88

Zachód nad Miechowicami kładzie na niebie rozżarzone pasma światła, które przecinają ciężkie chmury jak ciche, złote promienie. DK 88 tonie w miękkim blasku odchodzącego dnia, a rząd latarni i nagie drzewa stoją nieruchomo, jakby słuchały ostatniego tchnienia światła, zanim zapadnie śląski wieczór pełen melancholii i spokoju.




czwartek, 19 marca 2026

Miechowice - staw Mijanka przy ul. Nickla/Relaksowa

Między blokami, w miejscu gdzie codzienność zwykle mija bez zatrzymania, leży staw, który kiedyś nosił imię „Mijanka”. Dziś już nikt tak o nim nie mówi, ale w jego spokojnej tafli wciąż odbija się echo tamtych czasów — tramwajowych dźwięków, ścieżek prowadzących przez pola, pierwszych spacerów po nowym osiedlu.



Dzisiaj staw jest większy, a woda gładka jak lustro, jakby chciała zachować każdy szczegół: rząd bloków, nagie drzewa, blade niebo. Na brzegu stoi znak „Zakaz kąpieli”, trochę jak strażnik ciszy, która tu panuje. Bo to nie jest staw do pływania — to staw do wspominania. Jedynie kaczki łabędzie nie wiele sobie z niego robią.  

Mijanka może zniknęła z map i z pamięci młodego pokolenia, ale nie z pamięci ludzi, którzy pamiętają Miechowice i dzwoniące tramwaje.  Tramwaje zlikwidowano 1983 r. i jedynie pas drzew w torowisku pokazuje, że kiedyś to była linia tramwajowa. Ale staw ciąż trwa, odbijając świat takim, jakim był i jakim jest teraz — spokojniejszy, cichszy, bardziej prawdziwy i na czasie, bo tamten świat odszedł w nieznane. 








Staw w zimowej szacie. 

wtorek, 17 marca 2026

Kleofas - ,,Okaleczony Fortuna II"




 Choć nie ma już wieży i nie kręcą się koła,  

nie zdzwonią już liny układane na bębnie, 

a czas nie płynie — tylko osiada jak pył 

stoi on: Fortuna II, strażnik dawnego świata.


Pamięta, jak ziemia otwierała się przed ludźmi

odważnymi bardziej, niż pozwala rozsądek.

Pamięta ich dłonie, czarne od pracy,

i serca, które biły rytmem fedrowania.


Pamięta też ciszę po katastrofach,

gdy powietrze gęstniało od bólu,

a Katowice pochylały głowy

nad losem tych, którzy nie wrócili.


Dziś Fortuna II nie prowadzi już w głąb ziemi.

Zamiast tego — pompuje wodę,

jakby wypłukiwał z głębin resztki dawnych historii,

żeby nie zatonęły w zapomnieniu.


Jest jak latarnia odwrócona w dół,

świecąca nie światłem, lecz pamięcią.

Samotny, lecz potrzebny.

Milczący, lecz mówiący więcej niż kiedykolwiek.


Bo choć kopalnia Kleofas odeszła,

on stoi — ostatni świadek,

ostatni oddech epoki,

która zbudowała to miasto

z węgla, potu i odwagi. 

poniedziałek, 16 marca 2026

Pszczyna - dworska oficyna dostanie drugie życie

 Oficyna zamkowa, niegdyś cicha strażniczka dworskiego zaplecza, wyrasta z dawnej granicy między zamkiem a miastem niczym świadek minionych epok. Wzniesiona około 1815 roku na miejscu drewnianych zabudowań wspominanych w najstarszych zapiskach, przez lata pełniła rolę serca gospodarczej codzienności. W drugiej połowie XIX wieku uniosła się o jedno piętro wyżej, by dać schronienie pracownikom książęcym i służbie — ludziom, którzy tworzyli puls życia rezydencji.


Pszczyńska oficyna w czasach świetności

W najbliższym czasie oficyna zmieni się do niepoznania. Odnowiona budowla stanie się miejscem dialogu między historią a współczesnością, otwierając się na współpracę z lokalnymi środowiskami i wzmacniając edukacyjną misję muzeum. Jednocześnie poprawi się sposób zarządzania tym cennym obiektem dziedzictwa kulturowego. W jej wnętrzach powstanie przestrzeń ekspozycyjna, w której odżyją dawne funkcje mieszkalno‑gospodarcze. Zwiedzający zobaczą wyposażenie, technologie i urządzenia, które niegdyś stanowiły o rytmie życia w rezydencjach. Obok nich pojawi się nowoczesna strefa edukacyjna — miejsce warsztatów, zajęć i animacji, w którym przeszłość spotka się z teraźniejszością. W szerszej perspektywie oficyna stanie się przestrzenią budowania tożsamości regionalnej, pielęgnowania pamięci i wzmacniania więzi społecznych.

niedziela, 15 marca 2026

Pszczyna - ,,Bohater złotej godziny"

 Są miejsca, które nie potrzebują wielkich słów, by opowiedzieć swoją historię. Wystarczy usiąść na trawie, rozłożyć sztalugę i pozwolić, by zamek w Pszczynie sam przemówił — światłem, ciszą i spokojem, który od wieków unosi się nad jego murami.


Złota godzina w Parku Pszczyńskim ma w sobie coś z miękkiej obietnicy: że czas może na chwilę zwolnić, a człowiek — choćby na moment — wrócić do prostoty patrzenia. W tym świetle zamek nie jest już tylko zabytkiem. Staje się bohaterem, który cierpliwie pozuje artyście, jakby wiedział, że każdy pociągnięty pędzel jest formą hołdu dla jego historii.





Park wokół rezydencji szumi cicho, jakby nie chciał przeszkadzać. Stare drzewa pamiętają więcej niż my wszyscy razem wzięci, a ich cień układa się na trawie jak miękka rama dla tej sceny. Tu naprawdę łatwo zapomnieć o świecie — i może właśnie dlatego tylu ludzi wraca do Pszczyny, by choć na chwilę zanurzyć się w tej spokojnej, niemal malarskiej rzeczywistości.





Bo są miejsca, które się zwiedza, i są takie, które się przeżywa. Pszczyna zdecydowanie należy do tych drugich.

sobota, 14 marca 2026

Bytom - ,,Śpiące miasto"

 Wędrował ktoś powoli, jakby każdy krok miał znaczenie. Mgła połykała kontury budynków, zostawiając tylko zarys drogi, którą musiał przejść. Nie wiedział, czy idzie w stronę początku, czy końca — ale wiedział, że musi iść. Miasto, choć ciche, obserwowało go z ukrycia: z okien, z latarni, z pustych balkonów. W tej jednej chwili był jedynym żywym punktem na mapie znikającego świata. A jednak w tej samotności było coś kojącego — jakby mgła obiecywała, że ukryje wszystko, co powinno zostać zapomniane. 


Bytomski Rynek w kierunku Jainty 

piątek, 13 marca 2026

,,Na rozstajach ........inny świat" - Bytom ul. Żeromskiego


Pod chłodnym sklepieniem arkad
ktoś stawia krok za krokiem,
jakby każdy z nich ważył więcej
niż zwykłe przejście przez ulicę.

Mgła połyka kontury miasta,
zostawiając tylko to, co najbliżej —
oddech, szelest kroków,
delikatny ciężar torby na ramieniu.

Za łukiem zaczyna się inny świat,
miękki, cichy, niepewny,
jakby zapraszał, a jednocześnie ostrzegał.

To moment zawieszenia,
chwila pomiędzy „tu” a „tam”,
pomiędzy tym, co znane,
a tym, co dopiero się odsłoni.

Idzie dalej —
nie dlatego, że zna drogę,
lecz dlatego, że czasem
trzeba wejść w mgłę,
żeby zobaczyć, dokąd prowadzi.

czwartek, 12 marca 2026

Bytomskie klimaty - Bytom to miasto, które warto czytać

 Wielu mówi o Bytomiu, że jest miastem trudnym za zarazem najbrzydszym w Polsce. Czy to prawda ? zdecydowanie nie! Bytom jest prawdziwy. Nie przykrywa historii świeżą farbą, nie udaje, że nic się nie wydarzyło. Natomiast Plac Akademicki jest tego najlepszym przykładem — piękny w sposób, który nie potrzebuje retuszu i można sie nim zachwycić, a zarazem wyobrazić sobie jak mógł wyglądać kiedyś - w okresie swojej świetności. Zaś sam plac, to miejsce, gdzie przeszłość nie stoi za szybą muzeum, tylko żyje w codzienności - w krokach przechodnia, w szyldzie „Jadalnia”, w gołębiach przy fontannie, a nawet w wilgoci osiadającej na cegłach. Warto również podkreślić, że architektura nie jest tu dekoracją, lecz pięknym świadkiem przeszłości i świetności miasta.


Pl. Akademicki 

Bytom nie jest miastem do szybkiego zwiedzania. To miasto do czytania — powoli, z uwagą, z szacunkiem. Plac Akademicki to jedna z jego stron. Nie najgłośniejsza, nie najbardziej efektowna, ale taka, która zostaje w pamięci.

wtorek, 10 marca 2026

Bytom - gmach o niezwykłej architekturze i bogatej historii

 Gmach Urzędu Miejskiego w Bytomiu to jeden z najbardziej reprezentacyjnych budynków miasta, wyróżniający się eklektyczną architekturą z wyraźnymi wpływami klasycyzmu i neorenesansu. Wzniesiony w latach 1915–1916 jako nowa siedziba sądu cywilnego, od początku imponował monumentalną fasadą, symetrią i charakterystyczną wieżą z zegarem. Po II wojnie światowej obiekt przez pewien czas stał pusty, a w 1947 roku rozpoczęto jego adaptację do funkcji administracyjnych. Od końca lat 40. XX wieku pełni rolę ratusza oraz miejsca obrad Rady Miejskiej, stając się centrum życia samorządowego Bytomia. W 2018 roku został wpisany do rejestru zabytków, co potwierdziło jego wyjątkową wartość architektoniczną i historyczną.

Nie wiedziałem, które zdjęcie wybrać, dlatego dałem oba ;) 



poniedziałek, 9 marca 2026

Miechowice - niedoceniona moderna przy ul. Energetyki 3 i 3A

 Kamienica przy ul. Energetyki 3 i 3A oprócz zabytkowej willi 1 i 1A, to jeden z najstarszych budynków mieszkalnych w tej części Miechowic i cenny przykład wczesnego modernizmu. Powstała w latach 20. XX wieku, w okresie intensywnego rozwoju dzielnicy, kiedy w pobliżu kopalni i zakładów przemysłowych wznoszono nowoczesne, funkcjonalne domy dla pracowników.




Jej architektura od początku wyróżniała się prostą, geometryczną formą i oszczędnym detalem – cechami charakterystycznymi dla modernizmu międzywojennego. Właśnie dlatego budynek został wpisany do gminnej ewidencji zabytków jako wartościowy przykład tego stylu.



Po II wojnie światowej kamienica została przejęta przez Kopalnię Miechowice i przez dziesięciolecia pełniła funkcję mieszkań zakładowych. Po likwidacji kopalni trafiła do zasobu Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która zarządzała nią aż do 2025 roku. Wtedy cały obiekt – wraz z mieszkaniami – został przekazany miastu Bytom. Ale czy to pozytywnie wpłynie zarówno na stan budynku i komfort zamieszkania ludzi, to dopiero czas pokaże.


Dziś kamienica przy Energetyki 3 i 3A odzyskuje należne jej miejsce w historii Miechowic. To nie tylko świadectwo międzywojennego modernizmu, ale także ważny element lokalnej tożsamości, łączący przedwojenne dziedzictwo z powojenną historią górniczej społeczności, a szczególnie teraz, gdy kopalni nie ma, a to właśnie ona wytyczała nurt życia i pozwalała ludziom godnie żyć.

niedziela, 8 marca 2026

Miechowice - Pałacu Tiele‑Wincklerów: zatrzymane w czasie ....

 Przez lata stała cicho, jakby obrażona na świat. Ruina pałacu w Miechowicach była jednym z tych miejsc, obok których przechodziło się z mieszaniną zachwytu i żalu. Zachwytu — bo nawet w stanie rozpadu potrafiła opowiadać o dawnej świetności. Żalu — bo każdy odłupany fragment muru przypominał, jak łatwo zapomina się o własnej historii.



Stan pałacu (oficyny) - początek lat 90-tych XX w.

A jednak los pałacu nie zakończył się w ciszy. W 2020 roku ruiny przestały być tylko wspomnieniem. Rewitalizacja nie próbowała udawać, że cofnie czas; przeciwnie, uszanowała to, co przetrwało, i nadała temu nowe życie. Zabezpieczone mury, odtworzone detale, ścieżki prowadzące między ocalałymi fragmentami — wszystko to sprawiło, że miejsce znów zaczęło oddychać.


Miechowicki pałac w zimowej i przedwiosennej odsłonie



Dziś pałac w Miechowicach nie jest rekonstrukcją, lecz świadkiem. Nie udaje pełnej rezydencji, ale też nie jest już milczącą ruiną. Stał się przestrzenią spotkań, spacerów, refleksji. Dowodem na to, że nawet to, co wydawało się stracone, może odzyskać sens — jeśli tylko ktoś zechce usłyszeć jego historię.