W cieniu świerkowych, milczących drzew
płyniesz, jak myśl, co do domu wrócić nie może.
Każda kropla jak echo dawnych wyobrażeń,
każdy kamień jak niewypowiedziane słowa.
Niosą cię brzegi w półśnie zasypane,
a wiatr nad tobą westchnienia splata.
Jakbyś pamiętała to, co dawno minęło —
i wciąż szukała wody, co czas w sobie zatratca.
Czasem zabłyśniesz jak łza niespodziana,
czasem zamilkniesz, jakbyś bała się słów.
A jednak płyniesz — cicha, niewybrana —
jakbyś znała sekret powrotu do snów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz