Na Koziołka mgła się kładzie,
jakby spała w starym sadzie.
Cienie ludzi w niej toną powoli,
jakby niosły swój dzień bez woli.
Bruk zamglony drży pod stopą,
kamienice patrzą chłodno, srogo.
A ulica — w półśnie, w ciszy —
szepcze coś, czego nikt nie usłyszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz