Śnieg przykrył to, czego nie zdążył zabrać czas — resztki murów, oddechy maszyn, ślady ludzi, którzy kiedyś wypełniali to miejsce hałasem i ruchem. Cztery kominy stoją jak strażnicy dawnej epoki, milczący i niewzruszeni, choć świat wokół nich dawno się zmienił.
W tej ciszy jest echo: nie krzyk, lecz szept. Wspomnienie o pracy, o codzienności, o mieście, które rosło dzięki takim gigantom. Teraz pozostała tylko przestrzeń między niebem a gruzem — przestrzeń, w której można usłyszeć własne myśli.
To nie jest obraz ruiny. To portret pamięci. Miejsce, które trwa, choć już nie działa. Miejsce, które mówi, choć nie ma głosu.
12.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz