Liście jak złote wspomnienia szeleszczą pod stopami, ostatni wiatr niesie ich szept ku pustym alejkom. Drzewa stoją nagie, jakby wstydziły się ciszy, a niebo zasnuwa się szarością jak kartka bez słów.
Ławki pamiętają śmiech lata, teraz milczą, chłodne i samotne, a stary platan odbija ostatnie iskry słońca. Jesień odchodzi powoli, zamyka bramy parku, zostawia w dłoniach chłód i obietnicę zimy.
Jedynie pałac, strażnik dawnych dni, zimy się nie boi — stoi dumnie, jakby w jego murach mieszkała odwaga, a śnieg był tylko białym płaszczem chwały.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz