Kamienice szepczą w złotym półmroku,
liście wirują jak myśli w potoku.
Brukiem stąpa cisza — miękka, dostojna,
czas tu zwalnia, jakby był spokojna.
Fontanna milczy, woda już nie tańczy,
gołębie grzeją się w słońcu jak starcy.
Kawiarnie pachną cynamonem, kawą,
a ludzie snują się z jesienną ławą.
Zegar na wieży tyka melancholią,
w witrynach światło igra z nostalgią.
Rynek — serce Bytomia — w złotej szacie,
jakby wspominał coś, co już nie wraca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz