Szyby Krystyna i Ewa stoją dziś jak dwie samotne strażniczki dawnego świata. Rdza na ich konstrukcjach nie jest tylko śladem czasu — to są blizny po latach pracy, po tysiącach ludzi, którzy schodzili pod ziemię, by utrzymać dom, rodzinę, codzienność. Wokół nich panuje cisza, ale to cisza gęsta, niosąca echo tamtego życia: stukot maszyn, krzyk syreny, rozmowy górników wracających z szycht. Dziś już nic z tego nie słychać, a jednak wszystko jakby wciąż unosi się w powietrzu.
Te szyby nie są już częścią kopalni. Są znakami pamięci — o trudzie, który nie miał w sobie nic z romantyzmu, ale miał w sobie godność. O ludziach, którzy nie wybierali łatwych dróg, tylko te, które pozwalały ich bliskim żyć. Patrząc na nie, ma się wrażenie, że stoją nie po to, by przypominać o przemysłowej potędze, lecz o ludziach, którzy tę potęgę dźwigali własnymi rękami. I o tym, że nawet gdy wszystko wokół znika, pamięć o pracy i poświęceniu zostaje — cicha, skromna, melancholijna jak oni - ludzie jak ,,Sól ziemi czarnej" ..........

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz